Romantyzm. Czymże on właściwie jest?
Porywem uczuć, wrażliwością na otaczający świat, pragnieniem wiecznego dobra i wykluczenie zła? Wierszami pisanymi do szuflady zamykanej na klucz, by nikt inny nie dorwał ich w swoje ręce? Niesamowitym pojmowaniem świata, przede wszystkim przez pryzmat uczuć? A może zwykłą legendą, która została napisana przez ludzi samotnych, nie mogących poradzić sobie ze swoim życiem? Paranoją, która uroiła się ludziom, którzy są chorzy na niezwykle poważną i inną chorobę? Fikcją?
Romantyzm. Przede wszystkim jest on wielką czułością, która nie zanika, pomimo wielkiego cierpienia osoby, która utożsamia się z danym kierunkiem życia. Jest bólem. Bólem, który odczuwa persona, gdy nie umie znieść, gdy nie umie się pogodzić z normami, które obowiązują w obecnym świecie.
"[...]bo romantyzm upadł już dawno. A Ci którzy go jeszcze noszą w sercu, muszą patrzeć na ten świat z bólem i żalem, widząc codzienne decyzje losu."
"Romantyzm jest miarą intymności serca, nie pokazówką dla zazdrosnego świata."
"Czasami mam wrażenie, że urodziłem się o 160 lat za późno, ze swoją wrażliwością na otaczający świat mógłbym być wybitnym przedstawicielem epoki romantyzmu."
Jak romantyk ma odnaleźć swoje miejsce w obecnym świecie?
Czy jest od góry skazany na porażkę?
"[...]bo romantyzm upadł już dawno. A Ci którzy go jeszcze noszą w sercu, muszą patrzeć na ten świat z bólem i żalem, widząc codzienne decyzje losu."
"Romantyzm jest miarą intymności serca, nie pokazówką dla zazdrosnego świata."
"Czasami mam wrażenie, że urodziłem się o 160 lat za późno, ze swoją wrażliwością na otaczający świat mógłbym być wybitnym przedstawicielem epoki romantyzmu."
Jak romantyk ma odnaleźć swoje miejsce w obecnym świecie?
Czy jest od góry skazany na porażkę?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz