sobota, 25 sierpnia 2012

11.


Romantyzm. Czymże on właściwie jest?
Porywem uczuć, wrażliwością na otaczający świat, pragnieniem wiecznego dobra i wykluczenie zła? Wierszami pisanymi do szuflady zamykanej na klucz, by nikt inny nie dorwał ich w swoje ręce? Niesamowitym pojmowaniem świata, przede wszystkim przez pryzmat uczuć? A może zwykłą legendą, która została napisana przez ludzi samotnych, nie  mogących poradzić sobie ze swoim życiem? Paranoją, która uroiła się ludziom, którzy są chorzy na niezwykle poważną i inną chorobę? Fikcją?

Romantyzm. Przede wszystkim jest on wielką czułością, która nie zanika, pomimo wielkiego cierpienia osoby, która utożsamia się z danym kierunkiem życia. Jest bólem. Bólem, który odczuwa persona, gdy nie umie znieść, gdy nie umie się pogodzić z normami, które obowiązują w obecnym świecie.

"[...]bo ro­man­tyzm upadł już daw­no. A Ci którzy go jeszcze noszą w ser­cu, muszą pat­rzeć na ten świat z bólem i żalem, widząc codzien­ne de­cyz­je losu."

"Ro­man­tyzm jest miarą in­tymności ser­ca, nie po­kazówką dla zaz­dros­ne­go świata."

"Cza­sami mam wrażenie, że urodziłem się o 160 lat za późno, ze swoją wrażli­wością na otaczający świat mógłbym być wy­bit­nym przed­sta­wicielem epo­ki romantyzmu."


Jak romantyk ma odnaleźć swoje miejsce w obecnym świecie?
 Czy jest od góry skazany na porażkę?




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz