sobota, 1 czerwca 2013

16.

Serce mi pęka.
Muzyka dociera do najdalszego kąta mojej duszy.
Rani ją jak ostrze, coraz głębiej i głębiej.
Nie mam nawet siły by krzyczeć i się bronić.
Po policzkach spływają mi słone łzy.
Deszcz pada, jak gdyby dostosowywał się do tego, co czuję.
Cierpię w samotności, nikomu o tym nie mówię, po co to okazywać?
Tak bardzo lubię zostawiać cierpienie dla siebie.
Przywykłam do ranienia się - psychicznego i fizycznego.

Jestem masochistką, która popada w coraz większą paranoję.
Dzień daje tyle okazji do myślenia.

Sobotni wieczór i tylko ja wśród tej całej, pospolitej monotonii.
Jakim cudem jestem w stanie siedzieć tak spokojnie,
Gdy w moim wnętrzu roi się od piorunów?
Spokój, to dar od Boga dla ludzi, którzy lubią umierać w samotności.
Niszczyć się wewnętrznie nie pokazując tego społeczeństwu.

czwartek, 31 stycznia 2013

15.


Jest wspaniale! :)
Cudownie, najlepiej i najszczęśliwiej. Czasami trzeba posiedzieć samemu, żeby dostrzec niektóre rzeczy i po prostu szczerze się roześmiać.
"W tym wszys­tkim chodzi o to, żeby się nie przej­mo­wać tym na co nie mam wpływu, po­nieważ to właśnie spra­wia, że po­mimo trud­ności mam siłę by się uśmie­chać."
Życie jest piękne! ^^