Witamy w alternatywnym świecie.
Strach często hamuje nasze czyny. Pragniemy czegoś tak mocno, ale boimy się, że się nie uda nam się tego zyskać. Poddajemy się na starcie, sami jesteśmy swoim znakiem STOP-u. Za porażkę obwiniamy wszechświat - przecież on ma tyle do powiedzenia...
Kiedyś byłam władczym i upartym dzieckiem. Dążyłam do celu (oczywiście nie po trupach - wydaje mi się, że to kwestia wychowania). Z czasem przestałam w siebie wierzyć. Wierzyłam w siebie tylko wtedy, kiedy osiągałam dużo. Potrzebowałam powiedzenia "Ada dobrze, jestem z Ciebie dumna, potrafisz". Inaczej byłam na dnie. Porażki traktowałam jak moje wady. Dosłownie, nawet jeśli coś działo się z przyczyn niezależnych - i tak doszukiwałam się w tym tego, co zrobiłam źle. Analizując wszystko - zawsze robiłam coś niedobrze. Nie byłam perfekcyjna, a tego od siebie oczekiwałam. Chciałam popatrzeć w lustro i powiedzieć: kurczę, Ada, naprawdę Ci się udało. Zmieniłam swoje ciało. Nawet to nie podziałało. Okazało się, że gdy osiągniesz jedno - zawsze będziesz pragnąć czegoś więcej. Fizyczność to nie wszystko. Nawet z cudownym ciałem będziesz nikim, kiedy nie będziesz rozwijać tego, co masz wewnątrz.
Pewnego dnia zapragnęłam mieć jednego faceta. Kurczę, był cudowny. Najlepszy, najwspanialszy. Zdobył moje serce. Nie radziłam sobie bez niego. Skupiłam całą miłość na nim, zapominając o tym, że powinnam kochać siebie samą. Byliśmy razem. Dla mnie był księciem z bajki, każdego dnia utwierdzałam się w tym, że jest moją wygraną na loterii. No i mnie zostawił. :) Wtedy pojęłam wiele ważnych rzeczy - nigdy nie pozwól, by ktoś był centrum Twojego wszechświata. Tylko Ty nim jesteś. Ludzie odejdą, przedmioty stracą swoją wartość. Zostaniesz na tym świecie sam ze sobą. Siebie musisz kochać. Nikt inny nie pokocha Cię tak, jak na to zasługujesz. A jeżeli to zrobi, to nie kochając siebie - nie będziesz umiał dostrzec i zrozumieć ile ta osoba jest w stanie dla Ciebie poświęcić. Po prostu przestaniesz jej chcieć. Przecież masz ją na zawsze, a wieczność to bardzo długi czas. Każda zabawka, dostarczona pod nos, w końcu się znudzi. Jeżeli dostałeś coś, czego pragnąłeś długi czas - nie porzucaj tego po jakimś czasie. Osiągnięcie tego dało Ci wiele bólu, łez, ale i szczęścia. Doceniaj to, co masz. Nie porzucaj tego. "To" może później bardzo długo płakać w łóżku, a tego chyba nigdy nie chciałeś, co?
Czy to znaczy, że mamy się poddać i z góry jesteśmy skazani na porażkę?
Odpowiedź jest prosta: nie. Podnieś się i walcz o lepsze jutro. Tylko od Ciebie zależy, czy dostaniesz to, o czym marzysz. Osiągnięcie marzeń jest bardzo proste. Najgorszy jest pierwszy krok.
Kiedyś byłam władczym i upartym dzieckiem. Dążyłam do celu (oczywiście nie po trupach - wydaje mi się, że to kwestia wychowania). Z czasem przestałam w siebie wierzyć. Wierzyłam w siebie tylko wtedy, kiedy osiągałam dużo. Potrzebowałam powiedzenia "Ada dobrze, jestem z Ciebie dumna, potrafisz". Inaczej byłam na dnie. Porażki traktowałam jak moje wady. Dosłownie, nawet jeśli coś działo się z przyczyn niezależnych - i tak doszukiwałam się w tym tego, co zrobiłam źle. Analizując wszystko - zawsze robiłam coś niedobrze. Nie byłam perfekcyjna, a tego od siebie oczekiwałam. Chciałam popatrzeć w lustro i powiedzieć: kurczę, Ada, naprawdę Ci się udało. Zmieniłam swoje ciało. Nawet to nie podziałało. Okazało się, że gdy osiągniesz jedno - zawsze będziesz pragnąć czegoś więcej. Fizyczność to nie wszystko. Nawet z cudownym ciałem będziesz nikim, kiedy nie będziesz rozwijać tego, co masz wewnątrz.
Pewnego dnia zapragnęłam mieć jednego faceta. Kurczę, był cudowny. Najlepszy, najwspanialszy. Zdobył moje serce. Nie radziłam sobie bez niego. Skupiłam całą miłość na nim, zapominając o tym, że powinnam kochać siebie samą. Byliśmy razem. Dla mnie był księciem z bajki, każdego dnia utwierdzałam się w tym, że jest moją wygraną na loterii. No i mnie zostawił. :) Wtedy pojęłam wiele ważnych rzeczy - nigdy nie pozwól, by ktoś był centrum Twojego wszechświata. Tylko Ty nim jesteś. Ludzie odejdą, przedmioty stracą swoją wartość. Zostaniesz na tym świecie sam ze sobą. Siebie musisz kochać. Nikt inny nie pokocha Cię tak, jak na to zasługujesz. A jeżeli to zrobi, to nie kochając siebie - nie będziesz umiał dostrzec i zrozumieć ile ta osoba jest w stanie dla Ciebie poświęcić. Po prostu przestaniesz jej chcieć. Przecież masz ją na zawsze, a wieczność to bardzo długi czas. Każda zabawka, dostarczona pod nos, w końcu się znudzi. Jeżeli dostałeś coś, czego pragnąłeś długi czas - nie porzucaj tego po jakimś czasie. Osiągnięcie tego dało Ci wiele bólu, łez, ale i szczęścia. Doceniaj to, co masz. Nie porzucaj tego. "To" może później bardzo długo płakać w łóżku, a tego chyba nigdy nie chciałeś, co?
Czy to znaczy, że mamy się poddać i z góry jesteśmy skazani na porażkę?
Odpowiedź jest prosta: nie. Podnieś się i walcz o lepsze jutro. Tylko od Ciebie zależy, czy dostaniesz to, o czym marzysz. Osiągnięcie marzeń jest bardzo proste. Najgorszy jest pierwszy krok.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz